..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia
   » Ogólne

   » Rozgrywka

   Szukaj
>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago

   Statystyki
userzy w serwisie:
gości w serwisie: 0
Ta noc była chłodna. Lodowaty wiatr tylko bardziej potęgował uczucie zimna. Chłód wdzierał się do opuszczonej kapliczki przez dziury w dachu. Wsłuchując się w słowa zaklęcia, recytowane przez jednego z magów Kurt, żałował swej decyzji zostania uczniem sztuk tajemnych. Lodowata posadzka na której siedział, przypominała mu karczemną, na której często miał okazje sypiać. Ale w tedy przynajmniej grzało go wino, którego teraz tak bardzo mu brakowało. Wnętrze kapliczki było zdemolowane, ślady kultu usunięto. Panował zaduch, mimo, iż dziury w dachu zapewniały stały dostęp powietrza. W kątach paliły się skąpe ogarki, z zapachem czasu mieszała się woń ziół, która otępiała zmysły. Tylko dzięki tej piekielnie chłodnej posadzce i ciągle odczuwanym zimnie Kurt nie stracił świadomości. Mógł dostrzec w słabym świetle postacie pięciu magów w tym swego nauczyciela. Kurt arkana magii poznawał już od dwóch lat, okazały się one szczególnie pracowitymi jak i zarazem szalenie ryzykownymi. Tym razem „mistrz” użyczy swej pomocy w przygotowaniu zamachu na jakąś znacząca personę. Fundusze które dostał jako zaliczkę były niebagatelne, zresztą w skład spiskowców wchodziły wybitne osobowości wiedzy tajemnej. Toteż młody adept pomoc w rytuale zaklęcia materii odebrał jako ogromny zaszczyt.
Okolica kapliczki była niezbyt przyjazna i bezpieczna. Samotna kapliczka z dala od miasta, zbudowana na niewielkiej polance była dobrą kryjówką. Lecz nie była dogodnym miejscem do prowadzenia obrony. Grube dębowe drzwi, nie stanowiły większej przeszkody, a to za sprawą pracowitych korników. Dach ledwo się trzymał, tynk ze ścian odpadł, a one same były przeorane pęknięciami.
Kurt’owi w rytuale przypadła znikoma rola. Miał być „strażnikiem misterium”- tak pięknie nazwał tą funkcję jego nauczyciel, gdy zachęcał Kurta do pomocy. Tylko nazwa była dostojna. Funkcja ta polegała na siedzeniu pod drzwiami na lodowatej posadzce i podawaniu co jakiś czas pergaminów.
Księżyc jeszcze nie był w pełni, ale światło jakie dawał wystarczało, by dostrzec nocne ptaki które gwałtownie zerwały się do lotu. Powietrze stało się nieco cięższe a czas jakby stanął w miejscu. Kurt powoli „odpływał” do krainy snu, gdy monotonię przerwał zachrypły śpiew magów – będący kulminacją zaklęcia. Młody adept automatycznie otrząsnął się z otępienia. Jeden z magów zdjął chustę z niewielkiego przedmiotu. Leżał on w środku koła na którego brzegach stali magowie, do początku rytuału. Był to srebrny kielich wysadzany drogocennymi kamieniami. Budowa kielicha była wyjątkowa, miał dwie symetryczne „czasze” umożliwiające picie z obu jego stron. Górna czasza była wyłożona przeważnie rubinami, a dolna szafirami. Kurt był na tyle wtajemniczony, by wiedzieć, że picie z czaszy wysadzanej rubinami, jest śmiertelnie niebezpieczne. Magowie podawali sobie kielich z rąk do rąk, po czym umieścili go w skrzynce wyściełanej czerwonym atłasem.
Kurt usłyszał za sobą cichy szmer, a po nim nagły trzask wyłamanych drzwi. Nie zdążył wykonać uniku, nawet nie zdążył się obrócić, gdy dostał upadającymi drzwiami w głowę. Zemdlał. W majakach słyszał, głosy dochodzące jakby z samej otchłani.
–Gratuluję panie Sthal, oto pańskie pieniądze. Spalić to plugawe ścierwo.
–Jako najemnik mam prawo do łupów, zadowolę się tylko jedną małą rzeczą, resztę możecie spalić.
–Ależ oczywiście panie Sthal, jakbym śmiał się sprzeciwić.
Głosy umilkły, już dawno. Kurt czuł teraz tylko przyjemne ciepło, czyżby to te wino? Za bardzo piecze, wręcz pali; ocknął się. Leżał pod płonącymi drzwiami, płonęło całe wnętrze kapliczki, na podłodze gdzie jeszcze niedawno odprawiano rytuał, skwierczały zwłoki magów. Ostatkami sił wygrzebał się spod drzwi i wyszedł zataczając się na zewnątrz. Upadł na kolana kilka kroków od kapliczki. Piekielnie bolała go głowa, miał wrażenie jakby jego mózg się kurczył. Po chwili znów dopadł go chłód, koszmarny jesienny chłód. W głowie dudniło mu niczym dzwon jedno słowo: Sthal.


valld.
komentarz[4] |

Komentarze do "Kielich Zguby"



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.


© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Corwin Visual
Engine by Khazis Khull based on jPortal
Polecamy: przeglądarke Firefox. wlepa.pl


   Sonda
   W którym dziale trzeba więcej artykułów?
Bestiariusz
Przygody
Opowiadania
Zdolności
Przedmioty
Profesje
Postacie
Miejsca
Zasady
Musisz być zalogowany aby móc głosować.

   Top 10
   Wilkołak
   Wiedźmin
   Elfia Wdzięcz...
   Chart
   Skarb Piramidy
   Tworzenie Pos...
   Świątynia Upa...
   Płomienie Smo...
   Dzieci Rogate...
   Zew Krwi

   ShoutBox
Strona wygenerowana w 0.023584 sek. pg: