..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia
   » Ogólne

   » Rozgrywka

   Szukaj
>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago

   Statystyki
userzy w serwisie:
gości w serwisie: 0
Jaqim Gammerini uśmiechnął się pod czarnym, cienkim wąsem sięgającym mu brody. Dziś przyczynił się do wyplewienia kolejnego ziarna Chaosu.
Drobna, czarnowłosa dziewczyna imieniem Grena stała na środku placu parę metrów od niego. Odziana była w podartą i wyblakłą suknię, nie miała butów. Przez cały czas, kiedy przemawiał miejscowy kapłan Sigmara- gruby łysiejący mężczyzna o małych, błyszczących oczach- oczy dziewczyny wpatrywały się w ziemię.
Grena była czarownicą i morderczynią. Otruła dwóch żołnierzy z miejscowego garnizonu i zasztyletowała jednego mężczyznę, kiedy mieszkańcy wioski, w której mieszkała próbowali dokonać samosądu. Potem uciekła do lasu i ślad po niej zaginął.
Lecz Jaqim wytropił ją i pojmał, gdy wracała do swej ukrytej w głębi lasu nory. Znalazł ją i przywlókł tu, by została wymierzona kara- dziewczynę posądzano także o rzucenie klątwy na okoliczne krowy i uroku na miejscowego młynarczyka, a także o liczne kradzieże, spółkowanie z demonami i uprawianie nekromancji.
Jaqim zdawał sobie sprawę z tego, że wiele z tych zarzutów było wyssane z palca, ale jak to mówią- nie ma dymu bez ognia. Poza tym były trupy i udowodniono jej te morderstwa.
Była piękna... Jej kruczoczarne, pofalowane włosy opadały bezładnie grubymi kosmykami na piersi, ramiona i plecy, zakrywały także lewe oko. Mleczna skóra wydawała się być delikatna jak jedwab i cudownie kontrastowała z barwą jej włosów. Twarz miała drobną, a rysy szlachetnie ostre, prawie drapieżne, jednocześnie delikatne i silne.. może nawet groźne.
Łowca czarownic pokręcił nieznacznie głową. Wiedział, że zło może przybierać nawet najpiękniejsze formy. Ta wiedźma na pewno składała plugawe ofiary Slaaneshowi. Kto wie, może nawet była półdemonem... Lecz mimo tych myśli Jaqim wciąż czuł nieznośną twardość w swych spodniach... Gdyby nie ci wszyscy ludzie... W końcu to tylko pomiot Chaosu...
Kapłan skończył swą płomienną przemowę. Dziewczyna podniosła wzrok i spojrzała na łowcę. Przez moment Jaqim mógłby przysiąc, że zna jego myśli i uśmiecha się nieznacznie... cudownie kusząco... Łowca splunął i wykonał na swej piersi Znak Młota. Przeklęta wiedźma.
Dwóch żołnierzy wprowadziło ja na stos. Przywiązali ją za ręce, nogi i szyję konopnymi sznurami do dębowego słupa wpitego w środek stosu.
Kiedy żołnierze zeszli i oddalili się, Jaqim złapał płonącą pochodnię zatkniętą tuż obok niego w ziemię i podszedł do stosu.
Przysiągłby, że dziewczyna znowu uśmiechnęła się, a odbite płomienie pochodni zamigotały niczym węże w jej czarnych, wielkich źrenicach.
-Niech Święty Ogień strawi twe grzeszne ciało i wypali z twej duszy skazę chaosu wiedźmo!- kiedy to mówił kobieta wybuchła dzikim śmiechem. Dźwięk był czysty i zimny niczym błyszcząca stal.
Łowca Czarownic cofnął się o krok, lecz po chwili zdał sobie sprawę, że wszyscy go widzą, podszedł szybko do stosu i wetknął płonącą żagiew w nasączoną oliwą stertę chrustu i drewna.
Płomienie strzeliły w górę jakby uradowane i pomknęły po stosie do stóp wiedźmy. Już po chwili żar stał się nie do zniesienia, tak że Jaqim musiał odstąpić kilka metrów do tyłu. Mimo piekielnego gorąca dziewczyna wciąż się śmiała, a jej głos nabierał z każdą chwilą bardziej demonicznego brzmienia. Łowcy zdawało się, że mrożący mu krew w żyłach śmiech i huk płomieni stanowią jeden, piekielny akord szalonej symfonii Chaosu i zniszczenia. Zadrżał mimowolnie na całym ciele.
Wreszcie szaty wiedźmy zajęły się ogniem, a płomienie ogarnęły całą jej sylwetkę. Ryk stał się tak głośnym, że zagłuszył wszystkie inne dźwięki i zdawało się, że piekielny śmiech wreszcie ustał.
Jaqim odetchnął niezauważalnie i z satysfakcją wpatrzył się w gorejący stos.
Lecz wtem słup ognia eksplodował, zawył potężny, gorący wicher i płomienie strzeliły do przodu. Łowca poczuł tylko, że płynie w powietrzu i uderza o coś plecami.
Kiedy się ocknął wkoło szalał pożar. Całe miasteczko stało w płomieniach. Ludzkie sylwetki biegały jak oszalałe na tle płomieni. Wkoło rozbrzmiewał huk ognia i ludzkie krzyki, krzyki mordowanych. Jaqim zauważył, że niektóre sylwetki wyglądają dziwnie- jakby ludzie mieli rogi na głowie i dziwne narośla na ciałach.
Wzrok łowcy przykuł wciąż płonący stos. Jakiś cień na jego tle poruszył się i zaczął do niego zbliżać.
Kiedy stanęła nad nim naga, piękna i cudownie wyzywająca poczuł po raz kolejny jak jego członek twardnieje. Nie mógł zrobić nic tylko wpatrywać się w jej demoniczne kształty- jędrne, białe piersi o czerwonych jak krew sutkach, okrągłe biodra, marmurowe uda i... jej kobiecość...
Pochyliła się nad nim wciąż się uśmiechając.
-Ćśśś...- szepnęła, kiedy otworzył usta, by wezwać na pomoc swego boga, a dźwięk ten przeszył jego ciało spazmem rozkoszy. Pożądanie buzował w nie niczym płomieni ogarniające całe miasto.
Jednym szybkim ruchem zerwała sznurowadła jego spodni i ujęła jego męskość w dłoń. Jęknął głośno, gdy nasunęła się na niego i kurczowo zacisnął dłonie na jej biodrach. Czuł jej silny, kobiecy zapach wymieszany z odorem krwi, śmierci i spalenizny. Krzyknął znowu i zacisnął zęby.
Jaqim nigdy jeszcze nie zaznał podobnej rozkoszy. Długie lata minęły od kiedy żył w celibacie, ale nawet wcześniej, przed wstąpieniem do bractwa nigdy nie kochał tak mocno. To było jak obcowanie z bogiem, jak bitwa. Widział tylko ją i płomienie pochłaniające świat i płonące w jej czarnych źrenicach.
Gdzieś na obrzeżach swej jaźni wiedział, że zaraz zginie, że demonica zabije go w spazmach rozkoszy. Nie obchodził go to jednak w tej chwili. Gotów był oddać wszystko, by tylko móc czuć jej wilgoć i tą obezwładniającą rozkosz.
Kiedy eksplodował wydało mu się, że świat się skończył i została tylko ciemność. Gdy jednak otworzył oczy Ona wciąż tam była, stał przedni mi tak jak wcześniej- z demonicznym uśmiechem na ustach. Tak samo piękna...
-Weź to.- powiedziała aksamitnie zimnym głosem i rzuciła mu miecz. Głownia upadła w pył tuż koło jego ręki.
-Święto się jeszcze nie skończyło i czeka cię jeszcze dużo pracy.
Jaqim podniósł miecz i wstał.
-Tak.- powiedział i uśmiechnął się do niej. Poczuł jak, niczym fala, wzbiera w nim żądza.


Konor.
komentarz[22] |

Komentarze do "Ogień, który płonie w sercu."



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.


© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Corwin Visual
Engine by Khazis Khull based on jPortal
Polecamy: przeglądarke Firefox. wlepa.pl


   Sonda
   W którym dziale trzeba więcej artykułów?
Bestiariusz
Przygody
Opowiadania
Zdolności
Przedmioty
Profesje
Postacie
Miejsca
Zasady
Musisz być zalogowany aby móc głosować.

   Top 10
   Wilkołak
   Wiedźmin
   Elfia Wdzięcz...
   Chart
   Skarb Piramidy
   Tworzenie Pos...
   Świątynia Upa...
   Płomienie Smo...
   Dzieci Rogate...
   Zew Krwi

   ShoutBox
Strona wygenerowana w 0.019563 sek. pg: